W sumie nadal nie wiem i nie pojmuję jak szybko minął ten czas. Przed chwilą zachwycałam się tym, że spadł pierwszy śnieg, przygotowywałam się na przetrwanie mrozów, denerwowałam się, że nie czuję bożonarodzeniowej atmosfery, a tu już kolejne święta iii myśli o lecie. To dość przykre, bo z roku na rok, z każdymi świętami tracą one tę swoją magię. Zawsze tak się cieszyłam jak się zbliżały, odliczałam dni, a teraz te dni mogłyby być takie same jak wszystkie inne. Może wpływ też ma na to pogoda, bo przecież Wielkanoc powinna być kolorowa, a jak wiecie w ostatnich dniach pogoda nie dopisuje. Przedwczoraj zorientowałam się, że jest Wielki Czwartek i wypadałoby zacząć jakiekolwiek przygotowania, ale niestety nie miałam do tego żadnego zapału. Wyglądając przez okno wiedziałam, że na natchnienie z ładnej pogody nie miałam co liczyć, więc przeszukałam piwnicę i przyniosłam z niej wielkanocne ozdoby. Posprzątałam trochę z mamą i zaczęłam je ustawiać słuchając moich ulubionych piosenek i muszę przyznać, że poczułam się trochę inaczej. Przyozdobiłam też swój pokój i teraz mimo, że nad oknem nadal mam lampki z poprzednich świąt otaczają mnie też kwiatki, jajeczka, czy zajączki, a wczoraj i dziś przygotowywaliśmy świąteczne potrawy. Swoją drogą zawsze zastanawia mnie dlaczego moi rodzice robią tyle rzeczy na święta. Zawsze później nie zamyka się lodówka, a oni przez kolejny tydzień dzień w dzień jedzą to jedzenie, bo nagotowali jak dla wojska. Mówię im to co roku, ale co roku sytuacja powtarza się właśnie w ten sposób..
A co do pogody - ostatnio było już tak ładnie, słoneczko, cieplutko, a tu znowu się popsuło :( Myślałam, że już wreszcie będzie moja wyczekiwana wiosna, a wyszło tak, że codziennie na dworze jest brzydko, ponuro i deszczowo. Więc zapowiada się tak, że nadchodzące święta zamiast być kolorowe i wesołe miną w atmosferze wiatru i deszczu. Szkoda, bo naprawdę cieszyłam się już z ładnej pogody, no ale miejmy nadzieję, że to tylko przejściowa sytuacja, bo takie wolne wyglądające jak ciągła niedziela chyba nie jest takim jakie chcieliśmy mieć. Mimo wszystko są sposoby żeby nie zmarnować tego czasu. Ja na przykład wymyśliłam sobie, że przeznaczę go na ogarnięcie bloga, zrobienie czegoś dla siebie i obejrzenie filmów z którymi zwlekałam. I wam radzę to samo :) Jeśli macie tydzień lenia w łóżku z laptopem to dobry pomysł to właśnie filmy (moje propozycje tutaj). Dla mnie i wiem, że też dla wielu innych samą przyjemnością są zakupy, więc właśnie teraz
można skorzystać i wybrać się do galerii z rodzicami albo ze znajomymi, a jeśli chcecie być aktywniejsi to może być dobry moment na wyszukanie ćwiczeń i rozpoczęcia wykonywania ich. W końcu wakacje coraz bliżej, a ładne ciało samo się nie zrobi :-) Nuda to okropne uczucie, więc nie przejmujmy się pogodą i cieszmy się naszym wolnym, bo za chwilę wracamy do szarej rzeczywistości. Ups, już nie dołuję.. No nic, pomyślcie sobie o wszystkim co chcieliście ostatnio zrobić, ale odkładaliście to na później, a wasze plany same się ułożą.
Powodzenia i miłych nadchodzących świątecznych dni!
Hej!
Na wstępie chciałam powiedzieć coś z czego może ucieszycie się tak jak ja się cieszę. Dzisiaj zaczęło się nasze prawie tygodniowe wolne, więc będę miała dużo czasu i zamierzam wykorzystać go na coś pożytecznego (chociaż to będzie pożyteczne, bo resztę czasu pewnie spędzę obijając się ale cicho) i zająć się blogiem. Uwielbiam pisać notki i szczerze mogę to zaliczyć do moich pasji. Wystarczy mi jak mam fajny temat i od razu łatwo mi idzie, więc przez ten czas wymyślę jak najwięcej i będę miała parę postów w zapasie. Jeju chcę tyle powiedzieć, a nie mogę ubrać tego w słowa i nie dość, że głowa pęka mi z bólu to jest jeszcze gorzej, bo myśli mnie rozsadzają, ale spróbuję, więc z góry przepraszam za tę składnie.. Ogólnie mówiąc blog jest dla mnie bardzo ważny. Nie mam instagrama, na facebooku nie ma jak za bardzo pokazać siebie, przy moich pytaniach na asku też nie mam okazji, także blog jest dla mnie miejscem gdzie mogę być sobą, mogę dawać wam mnie poznawać i chcę to robić. Szczerze - blog to jedyny portal gdzie patrzę na statystyki, ilość komentarzy i obserwatorów, bo jest przyjemność z pisania, ale nic nie przebije przyjemności jaką są czytelnicy, którzy wyczekują nowych notek, którzy są zawsze ze mną, doradzają mi i pomagają się rozwijać. A rozwinięcie bloga to jakieś tam moje marzenie. Kiedyś nawet chciałam być dziennikarką, więc mogę sobie to tutaj zastąpić haha dlatego spinamy dupkę i postaram się o to żeby było tu tak jak chcę. Na pewno chcę żeby notki pojawiały się częściej, chcę zmienić wygląd, a w przyszłości coś tutaj nowego dodawać z czasem i będzie super, tak myślę. Mogę wam obiecać, że na słowach się nie skończy!
A przy okazji tej notki mam dla was propozycję żebyście tu w komentarzach pisali mi jakieś pytania na które odpowiem w kolejnej. Chodzi o pytania dotyczące mnie na które chcielibyście znać odpowiedź, ale nie takie na które mogę odpowiedzieć krótko, a takie szczegółowe. Myślę, że w ten sposób jakoś stopniowo będziecie mogli zobaczyć jaka jestem prywatnie :) Po asku jestem przygotowana na wszystko, a przecież jak na coś nie będę chciała odpowiadać to was nie zjem tylko zwyczajnie pominę. Także nie bójcie się pytać!
Nie wiem jak to się dzieje, że nagle jest już dziś 27 marca. Zostało dosłownie parę dni i mamy kwiecień. Święta, dla części egzaminy, więc kolejny miesiąc minie szybko. I zostanie ile? 2 miesiące do wakacji, które miną równie szybko. Akurat dla mnie nie do końca jest to powód do radości, a wręcz jestem trochę przerażona tym, że zostało już coraz mniej czasu. Po pierwsze to jak pewnie wiecie w tym roku kończę gimnazjum i nie mam wiem jeszcze co będę robić dalej, naprawdę nie mam pojęcia jak to będzie, po drugie nie chcę kończyć tej szkoły, nie wiem, często na nią narzekam, ale wiadomo - po takim czasie przyzwyczaiłam się do warunków, a w szczególności do ludzi. Niby się tak mówi, że będziemy utrzymywać kontakt, spotkamy się jeszcze, ale chyba każdy wie jak to najczęściej wychodzi. Sam fakt, że już nie będziemy w tym samym składzie jest zwyczajnie smutny, bo lubię moją klasę i na pewno będę za nimi tęsknić. Dobra dość, bo poczułam się jakbym już kończyła tę szkołę.. hahaha no i jest jeszcze parę innych rzeczy dla których nie chcę żeby tak szybko to leciało, ale trudno. Właściwie tego bloga też zakładałam niby niedawno, a jak spojrzę na datę pierwszego postu to uświadamiam sobie, że to niedawno było prawie pięć miesięcy temu. Zobaczycie jeszcze chwila i będziemy musieli wstawać codziennie rano do pracy i harować na pieluchy, butelki i niańczyć dzieci, a przecież ja sama chcę być jeszcze trochę dzieckiem :( Dlatego musimy wykorzystać ten beztroski czas, który pozostał jak najlepiej! Ja już kieruję się do spełniania moich celów na ten rok, planuję sobie odległą przyszłość i jestem pełna motywacji do działania. Może też tak czasem macie, ale ja na przykład siadam sobie czasami przed komputerem, przeglądam stronki z ubraniami, zdjęcia ładnych dziewczyn, którym zazdroszczę, czytam artykuły o poczynaniach ludzi i sobie myślę, że zrobię to, to, to i tamto żeby być zadowolonym ze swojego życia. Wiem i traktuję jako ogromny priorytet to żeby żyć godnie i kiedyś, jako dorosła już osoba, nie liczyć kasy i zastanawiać się jak przeżyję do końca miesiąca. A wiadomo do tego potrzebne jest nam wykształcenie i plan na siebie, więc mimo, że jesteśmy jeszcze bardzo młodzi takie planowanie dużo do przodu nie jest takie złe, a czasami wręcz potrzebne :) I takim rozkminianiem chciałabym zakończyć, bo zaraz opiszę wam wszystkie moje życiowe marzenia..
Parę dni temu odpowiadając na pytanie mówiłam wam, że zrobiłam sobie na obiad pyszny makaron. I racja - był pyszny, a w sumie robiąc go zastanawiałam się co mi z tego wyjdzie. Więc tak jak obiecałam do notki załączam prościutki przepis, który sprawdzi się w kuchni każdego, a na pewno może stać się przyjacielem ludzi na diecie, bo jest to bardzo zdrowe danie :)
co będzie nam potrzebne: - pomidor - pietruszka - cebula - szynka z piersi z kurczaka - makaron pełnoziarnisty - oliwa z oliwek
Na początku najlepiej jest przygotować sobie wszystkie składniki, bo tak jest zwyczajnie łatwiej i wygodniej. W oddzielnej miseczce pokrojoną w kostkę cebulę, a w oddzielnej pokrojonego w kostkę pomidora i pietruszkę w drobnych kawałkach. Najpierw na patelnię wlewamy odrobinę oliwy i przysmażamy(nie smażymy na wiór!) cebulę. Kiedy się już przyrumieni przekładamy ją z powrotem do miseczki i odkładamy na bok. Wtedy kroimy szynkę na małe kawałki i tak samo jak z cebulą - smażymy na oliwie do przyrumienienia, a wtedy dorzucamy do niej pomidora i pietruszkę. Chwilę smażymy, a przez resztę czasu dusimy pod pokrywką, aby nie było zbyt suche. W tym czasie możemy już gotować makaron żeby wszystko w odpowiednim czasie było już przygotowane i ciepłe. Na końcu na patelnię wrzucamy cebulę żeby ją trochę podgrzać i smażymy dosłownie chwilkę.
To by było w sumie na tyle :) Możecie też dodać własne dodatki według uznania. Myślę, że dużo rzeczy do tego pasuje, ale ja akurat przygotowałam to tak. Tak jak mówiłam danie banalne w przygotowaniu, a naprawdę bardzo dobre. Pozostaje mi życzyć powodzenia i smacznego!
Hej!
Na początku witam was po długiej przerwie i oczywiście jestem zła, że tak jest, że nie mogę się zebrać w sobie i znaleźć super tematu, o którym każdy chciałby przeczytać. To całkiem głupie, bo jak wiem o czym pisać i jak już zacznę to idzie mi to tak łatwiutko. Najlepsze wyjście z sytuacji to byłoby pisanie tak o, po prostu, bez konkretnego ważnego tematu. To też już przemyślałam - żeby taka notka wyglądała ładnie i fajnie to potrzebne są jakieś zdjęcia. I TU KOLEJNA KWESTIA KIEDY JESTEM ZŁA. Nie mam możliwości zrobienia sobie zdjęć, a jak nie sobie to nie wiem czemu, więc jak sami widzicie za wielu rozwiązań nie mam, ale jakoś dam radę, bo tęsknię za pisaniem bloga.
Ktoś ostatnio na asku podsunął mi pomysł żebym opowiedziała wam trochę o moich ubraniach. Ogólnie z tym jest tak, że nie do końca po mnie widać co mi się podoba. Nie mam tylko takich ubrań za którymi szaleję, bo oczywiście nie mam aż tyle pieniędzy żeby mieć wszystko i to chyba normalne. Szczególnie do szkoły ubieram się często w byle co, bo zwyczajnie mi się nie chce wybierać super stylizacji i nie mam na to czasu. Najczęściej wybieram spodnie, jakąś pierwszą lepszą bluzkę i bluzę czy sweterek. A jeśli chodzi o to co mi się podoba to nie umiem jakoś nazwać swojego stylu. Kolorystycznie w mojej szafie przeważa czarny, szary i jakieś jasne odcienie. Nie lubię chodzić na kolorowo, to na pewno i jak dla mnie najlepsze rzeczy to takie najprostsze. Podsumowując to wszystko to w sumie uwielbiam być ubrana ładnie i wygodnie jednocześnie i to idzie chyba bardziej w kierunku eleganckim, niż sportowym. Nie ma co przynudzać, więc teraz pokażę wam parę ubrań, które mi się podobają i może coś z tego wybierzecie przy okazji dla siebie:)
h&m, 39.90zł
h&m, 39.90zł
zara, 79.90zł
zara, 29.90zł
sheinside.pl, 54.37zł
h&m, 39.90zł
h&m, 39.90zł
mohito, 79.99zł
mohito, 69.99zł
mohito, 39.99zł
reserved, 59.99zł
To by było na tyle ubrań w moim stylu, które dla was zebrałam z moich ulubionych sklepów. Po tym i tak pewnie nie widać dokładnie, ale myślę, że teraz macie to chociaż jakoś przybliżone:) Spodni nie ma co pokazywać, bo preferuję najzwyklejsze dżinsowe albo czarne z wysokim stanem. Nie cierpię biodrówek! Lubię po prostu rzeczy zwyczajne, ale jednocześnie ładne i to najbardziej mi się podoba.
Mamy już ponad połowę stycznia, więc tydzień temu rozpoczęła się pierwsza tura ferii. Kolejne wolne, które można dość łatwo zmarnować, więc powinniśmy wcześniej pomyśleć nad tym żeby wykorzystać te wolne dni jak najlepiej. Ja swoje ferie rozpoczęłam dzisiaj. Data niby mi odpowiada, mam taką od zawsze, bo mojemu województwu się nie zmienia tak jak reszcie, więc jestem przyzwyczajona, ale w sumie wolałabym mieć troszkę później. Tamten tydzień miałam całkowicie zajęty tymi wszystkimi testami, poprawami, bo kończyło się pierwsze półrocze. Swoją drogą to pamiętam pierwszy dzień tego roku szkolnego jakby to było wczoraj, a już połowa za nami.. Więc gdybym miała w późniejszym terminie to miałabym trochę więcej czasu na tę naukę, ale dobra tam, dałam radę i mam wolne. Co będę robić w ferie? Szczerze to nie wiem. Drugi tydzień zostawiam sobie na spontaniczne decyzje. Na pewno będę w Olsztynie, może nawet nie raz, więc o to się nie martwię. Ale teraz od paru dni ciągle myślę co robić, bo mam do wyboru albo jechać do cioci albo zostać w domu. I z jednej strony nie wiem czy nie będę się tam nudzić, bo nie ma tam nikogo w moim wieku, więc za bardzo nie mam z kim spędzać czas, ale z drugiej w domu też mogę się przecież nudzić, bo może się okazać, że jednak nic nie wymyślę i przesiedzę w domu i lipa. Także jestem coraz bardziej nastawiona na ten wyjazd. Mama obiecuje, że postara się mi go urozmaicić, może ktoś z was gdzieś tam mieszka, może pojadę do galerii, spędzę czas z rodziną i też będzie super. No zobaczymy. Pewnie nie każdy wie co będzie robił albo ma problem jak ja.. Współczuję:) hahaha więc chciałabym wam trochę podpowiedzieć jak możecie spędzić te ferie tak żeby się nie nudzić. Najlepszym pomysłem na pewno byłoby spotkanie ze znajomymi, z którymi nie możemy widzieć się na co dzień, no ale wiadomo, że niestety nie zawsze jest taka możliwość, ale jeśli tak to zawsze warto spróbować, porozmawiać z rodzicami, namawiać, w końcu nie mamy nic do stracenia, a dużo możemy zyskać. Możemy jechać na basen czy do aqua parku ze znajomymi, wybrać się do galerii na zakupy, jechać z rodzicami w góry albo samemu znaleźć jakąś wycieczkę, zaproponować znajomym i jechać. Myślę, że siedzenie samemu w domu to już konieczność, ale niestety czasami tak też się zdarza, ale w domu też można się nie nudzić. Można obejrzeć jakieś seriale na które nie mamy czasu kiedy jest szkoła albo kupić popcorn, zapalić świeczki i zrobić sobie seans filmowy(pomysły na filmy znajdziecie tutaj). Ferie mogą być też dobrą okazją do zrobienia czegoś w kierunku zmiany wyglądu! Skoro mamy dużo czasu to możemy poszperać trochę w internecie, poszukać ćwiczeń i zacząć ćwiczyć. Na pewno dużym zaskoczeniem dla ludzi z Twojej szkoły byłoby jakbyś wróciła/wrócił w innej fryzurze, więc możemy akurat teraz wybrać się do fryzjera czy wymyślić nowy kolor dla siebie. Możliwości jest dużo, więc myślę, że wystarczy mieć chęci i założenie żeby wolne dni, które przecież nie zdarzają się tak często, zostały spędzone przez nas tak żebyśmy potem nie żałowali tylko miło je wspominali!!
Przy okazji chciałam dodać, że wpadłam na pomysł żeby z czasem dodać do bloga więcej. Jak w końcu się wezmę za jakieś zdjęcia to będą też bardziej notki o mnie i z moimi czy zrobionymi przeze mnie zdjęciami, podzielę się z wami też fajnymi przepisami na jedzonko i w między czasie pewnie coś jeszcze wpadnie mi do głowy i zacznę dodawać tu coś częściej, bo strasznie to lubię:)
No to czas na moją pierwszą notkę w tym roku!!
Kiedy pisałam poprzednią było świeżo po świętach, a tu już mamy po sylwestrze, jest nowy miesiąc, nowy rok. Wow, a wydaje mi się jakbym pisała ją dosłownie chwilę temu. Czas leci strasznie szybko i zauważyłam to już wcześniej, ale czasami aż przesadza z tą prędkością haha generalnie w tej notce chciałam dodać zdjęcia z sylwestra, taki miałam plan ale ile mi z tego wyszło tyle wyszło.. Nie miałam kiedy ich robić tak naprawdę, a te ujęcia lecących fajerwerków z balkonu nie bardzo się nadają. Jak wiecie z poprzedniego wpisu, sylwestra miałam spędzić w domu, ale pisałam też, że miałam parę propozycji, które odrzuciłam. No i właśnie dosłownie dwa dni przed zdecydowałam się, że jednak skorzystam. Mimo, że nie miałam w ogóle ochoty na zabawę i szczerze to myślałam, że będę trochę przymulać, ale na szczęście się pomyliłam. Pojechałam do moich przyjaciółek do Olsztyna. Cały wieczór byłyśmy u Darii, gdzie była jeszcze moja przyjaciółka Ola i dziewczyny, które dopiero tam poznałam, ale od razu polubiłam, mam nadzieję, że z wzajemnością haha posiedziałyśmy, pośmiałyśmy się, pośpiewałyśmy itd itp jak to wiadomo. Nawet próbowałyśmy puszczać lampiony!! Niestety nam nie wyszło, bo były lekko porwane no ale co tam, zabawa była hahahah jeden na chwilę się uniósł w powietrze, to był sukces.. Nie było żadnej wielkiej imprezy, bo nawet takich nie lubię. Serio, nie cierpię wesel, dyskotek czy innych takich rzeczy, bo nienawidzę tańczyć i to pewnie dlatego. Ale na szczęście nic takiego nie było i było super :) Później poszłam do mieszkania, spać i na drugi dzień po południu do domku, więc już się z nimi nie widziałam i tęsknię ale widzimy się za parę dni. Właśnie, następnym razem jak pojadę to porobię jakieś zdjęcia i dodam notkę ze swoimi zdjęciami, bo już nie raz o taką prosiliście, ale musicie mi tylko podpowiedzieć o czym w niej napisać i będzie. No to chyba już opowiedziałam co chciałam i mam nadzieję, że wasza zabawa też była udana, mimo wszystko. Nawet jak siedzieliście przed telewizorem albo oglądaliście filmy to, że nie nudziliście się tak bardzo jak myśleliście, że będziecie i wasz sylwestrowy wieczór był miły i udany. W ogóle to podsumowywaliście sobie jakoś ten rok? Ja nie i nie wiem czy to dobrze czy nie, ale jakoś o tym nie pomyślałam. Jeśli mam go określić jednym słowem to był udany. Dużo się wydarzyło. Trochę dobrego, trochę złego. Ta jego druga połowa była jak dla mnie lepsza i kończę go jako szczęśliwa osoba :) A jako, że mamy już nowy rok to chciałabym wam życzyć żeby był on lepszy niż poprzednie, ale nie najlepszy, bo każdy kolejny ma być lepszy :) Żeby zdrówko wam dopisywało, żeby spełniły wam się wszystkie marzenia, żebyście dotrwali w swoich noworocznych postanowieniach, żebyście byli cały czas uśmiechnięci, a w momentach kiedy nie będziecie mogli żebyście umieli się podnieść. Miłooości ale tylko tych szczęśliwych, bo w końcu ten rok ma być udany. Spotkań ze znajomymi, jak najmniej nudy, a najwięcej szczęścia i jeszcze raz szczęścia! Mam nadzieję, że już przymierzacie się do rozpoczęcia spełniania swoich celów i że początek tego roku jest dla was udany. W takim razie 2014 rok żegnamy z uśmiechem na buźkach i pełni zapału do tego żeby ten nowy nadchodzący przyniósł nam wiele dobra i radości. Szczęśliwego nowego roku skarbki, kocham was<3
Święta święta i po świętach. W sumie jest mi trochę przykro, bo święta obchodzimy raz w roku, a ja ich w ogóle nie poczułam. Nawet na siłę chciałam stworzyć sobie tę świąteczną atmosferę. W moim domu cały czas leciały tylko świąteczne piosenki, pomagałam w przyrządzaniu świątecznych potraw, przyozdobiłam sobie pokój. Ale jak się okazało to pomogło mi tylko na chwilę. Po jakimś czasie już wcale nie czułam świąt i minęły mi one jak zwykłe dni. To chyba trochę przez to, że nie jestem już małą dziewczynką, ale w końcu nie jestem też dorosła więc o co chodzi? Jak byłam dzieckiem to wszystko było lepsze, a święta w szczególności. Może małe dzieci bardziej doceniają to wszystko? A może po prostu przeżyliśmy już święta nie raz i już nam się znudziły? Mam nadzieję, że nie chodzi tu o wiek, bo jak od tej pory tak ma to wyglądać to ja podziękuję. Jeśli chodzi o prezenty to nie mówię co dostałam, bo nie lubię, nie wiem czemu haha powiem tyle, że jestem zadowolona i się cieszę. Zresztą w tym roku nie oczekiwałam na nic specjalnego, bo nawet nie miałam nic na oku, więc jest dobrze. Dostałam trochę pieniędzy, więc zamierzam sobie coś za nie kupić, ale nie wiem czy też tak macie jak ja, że kiedy macie kasę to nic wam się nie podoba, a jak nie macie to podoba wam się wszystko.. Ja niestety zauważyłam to już nie raz, więc nie zamierzam teraz kupować byle czego, byle było, ale przeczekam, dozbieram i kupię coś co będę naprawdę chciała. Ja sama w tym roku robiłam prezenty tylko dla rodziców i brata. Udało mi się trafić i spodobały się im, więc widząc uśmiechy na ich twarzy przy otwieraniu cieszyłam się razem z nimi, bo przecież o ten uśmiech właśnie mi chodziło. Pytaliście mnie parę razy jak wygląda moja wigilia. Myślę, że nie ma co gadać, bo wygląda jak w większości domów. Nie robimy nic specjalnego, jest nawet bardzo tradycyjnie. Prezentów u mnie nie kładzie się tak zwyczajnie, ze względu na to, że mam w rodzinie małe dzieci, które jeszcze wierzą w mikołaja. Zazdroszczę im :( Dwunastu potraw chyba nie ma, ale może to i dobrze, bo i tak bym ich nie jadła. Jakoś nie lubię tego świątecznego jedzenia. Pochłaniam jedynie pierogi, krokiety, barszcz z uszkami i czasami skuszę się na sałatkę. Nie wiem czemu ale jak jem te potrawy w normalne dni to smakują jakoś gorzej niż w święta, ale to jest akurat fajne, bo chociaż to w tym roku pozostaje mi z tych prawdziwych świąt. Teraz niby ''byle do sylwestra'', ale z niego też nie bardzo się cieszę. Nie mam planów, mimo paru ofert, bo jakoś nie mam ochoty na świętowanie. Miałam spędzić je bardzo fajnie, ale skoro mi to nie wyszło to chyba w tym roku zapowiada się sylwester z polsatem, ale na szczęście jakoś mi to nie przeszkadza haha a wy co planujecie na sylwestra? Oczywiście życzę wam miłej zabawy :) A jak minęły wasze święta?? Może wy mimo wszystko spędziliście je miło i nadal czujecie tę atmosferę, a może jednak podzielacie moje zdanie, że te święta prawdziwych świąt nie przypominały? Jeśli macie ochotę to piszcie mi w komentarzach, jestem ciekawa :)