sobota, 27 grudnia 2014

merry(?) christmas

Święta święta i po świętach. W sumie jest mi trochę przykro, bo święta obchodzimy raz w roku, a ja ich w ogóle nie poczułam. Nawet na siłę chciałam  stworzyć sobie tę świąteczną atmosferę. W moim domu cały czas leciały tylko świąteczne piosenki, pomagałam w przyrządzaniu świątecznych potraw, przyozdobiłam sobie pokój. Ale jak się okazało to pomogło mi tylko na chwilę. Po jakimś czasie już wcale nie czułam świąt i minęły mi one jak zwykłe dni. To chyba trochę przez to, że nie jestem już małą dziewczynką, ale w końcu nie jestem też dorosła więc o co chodzi? Jak byłam dzieckiem to wszystko było lepsze, a święta w szczególności. Może małe dzieci bardziej doceniają to wszystko? A może po prostu przeżyliśmy już święta nie raz i już nam się znudziły? Mam nadzieję, że nie chodzi tu o wiek, bo jak od tej pory tak ma to wyglądać to ja podziękuję. Jeśli chodzi o prezenty to nie mówię co dostałam, bo nie lubię, nie wiem czemu haha powiem tyle, że jestem zadowolona i się cieszę. Zresztą w tym roku nie oczekiwałam na nic specjalnego, bo nawet nie miałam nic na oku, więc jest dobrze. Dostałam trochę pieniędzy, więc zamierzam sobie coś za nie kupić, ale nie wiem czy też tak macie jak ja, że kiedy macie kasę to nic wam się nie podoba, a jak nie macie to podoba wam się wszystko.. Ja niestety zauważyłam to już nie raz, więc nie zamierzam teraz kupować byle czego, byle było, ale przeczekam, dozbieram i kupię coś co będę naprawdę chciała. Ja sama w tym roku robiłam prezenty tylko dla rodziców i brata. Udało mi się trafić i spodobały się im, więc widząc uśmiechy na ich twarzy przy otwieraniu cieszyłam się razem z nimi,  bo przecież o ten uśmiech właśnie mi chodziło. Pytaliście mnie parę razy jak wygląda moja wigilia. Myślę, że nie ma co gadać, bo wygląda jak w większości domów. Nie robimy nic specjalnego, jest nawet bardzo tradycyjnie.  Prezentów u mnie nie kładzie się tak zwyczajnie, ze względu na to, że mam w rodzinie małe dzieci, które jeszcze wierzą w mikołaja. Zazdroszczę im :( Dwunastu potraw chyba nie ma, ale może to i dobrze, bo i tak bym ich nie jadła. Jakoś nie lubię tego świątecznego jedzenia. Pochłaniam jedynie pierogi, krokiety, barszcz z uszkami i czasami skuszę się na sałatkę. Nie wiem czemu ale jak jem te potrawy w normalne dni to smakują jakoś gorzej niż w  święta, ale to jest akurat fajne, bo chociaż to w tym roku pozostaje mi z tych prawdziwych świąt. Teraz niby ''byle do sylwestra'', ale z niego też nie bardzo się cieszę. Nie mam planów, mimo paru ofert, bo jakoś nie mam ochoty na świętowanie. Miałam spędzić je bardzo fajnie, ale skoro mi to nie wyszło to chyba w tym roku zapowiada się sylwester z polsatem, ale na szczęście jakoś mi to nie przeszkadza haha a wy co planujecie na sylwestra? Oczywiście życzę wam miłej zabawy :) A jak minęły wasze święta?? Może wy mimo wszystko spędziliście je miło i nadal czujecie tę atmosferę, a może jednak podzielacie moje zdanie, że te święta prawdziwych świąt nie przypominały? Jeśli macie ochotę to piszcie mi w komentarzach, jestem ciekawa :)



niedziela, 14 grudnia 2014

postanowienia noworoczne

Wiem, że do sylwestra i nowego roku jeszcze trochę czasu, ale jakoś dziś mam wenę do tej notki i mimo, że muszę iść się uczyć to jak jej nie napiszę to będzie mi źle haha w sumie to, że zostało pare tygodni to plus, bo mamy czas żeby sobie przygotować taką listę postanowień na cały rok. Najlepiej jest zrobić to tak żeby nie odpuszczać tych rzeczy, które są dla nas trudniejsze do zrealizowania. Skoro mamy na to cały rok to możemy zrobić naprawdę wiele i tego się trzymajmy. Właśnie, też taka sprawa, mamy na to aż tyle czasu to nawet kiedy pojawi się moment zwątpienia, a nawet kiedy odpuścimy to za parę tygodni, czy miesięcy spokojnie możemy wrócić do realizowania tego celu. Nasze postanowienia powinny się troszkę dzielić. Nie muszą być one szczególnie ważne, może to nawet być coś co jest łatwe i może wydawać się zwykłą głupotą. Ale w mierze tego, kiedy później będziemy analizować ile nam wyszło staje się to automatycznie osobistym osiągnięciem. Moim pomysłem na taką listę jest zrobienie tego w ten sposób, że przez te dni, które zostały do nowego roku zbierzemy sobie w głowie pomysły na zmiany i od razu, lub chwilę przed zapiszemy je na kartce i nasz czas na realizacje ich to równo rok. W sylwestra 2015 znajdziemy chwilę na wyjęcie naszej listy i odznaczenie tego co nam się udało. Mnie osobiście się to bardzo podoba, bo już mam taki zapał, że usiądę, przeanalizuję to i powiem sobie ''wow, nie zmarnowałam tego roku''. Sama to zrobię, ale niestety nie podzielę się tym z wami, bo jest to dla mnie coś osobistego, coś takiego tylko mojego. Chcę żebym tylko ja miała do tego wgląd. Jeju jak sobie pomyślę o tej satysfakcji jak się uda to automatycznie już się cieszę i jestem pełna zapału!! I chociaż nie pokażę wam swojej listy to wpadłam na to żeby trochę pomóc tym, którzy nie mają pomysłu co sobie zapisać i podać wam przykłady, które mogą się pojawić :)

- poprawić sobie stosunki z kimś ważnym
- zmienić nastawienia do świata
- otworzyć się na ludzi
- zrobić remont pokoju
- kupić wymarzone buty
- zmienić żywienie
- uzbierać pieniędzy na jakiś swój cel
- wymienić ubrania ze swojej szafy na nowe i ładniejsze
- spełnić jedno większe marzenie
- spotkać się z kimś poznanym przez internet
- poprawić się w nauce
- przejść na wegetarianizm
- czerwony pasek na świadectwie
- schudnąć x kilogramów
- ściąć/zapuścić włosy
- zadbać o siebie
- przytyć
- przeczytać książki na które do tej pory nie mieliśmy czasu
- mieć chłopaka/dziewczynę
- zwiedzić miasto, które nas interesuje
- pomóc komuś
- zacząć doceniać to co mamy
- zaakaceptować siebie
- ograniczyć/przestać przeklinać
- przefarbować włosy
- kupić nowy telefon
- mieć przyjaciół
- zacząć ćwiczyć
- polubić siebie
- skończyć z samookaleczaniem
-  zmniejszyć ilość kompleksów
- ograniczyć słodycze
- zakochać się
- pojechać na wymarzony koncert
- być szczęśliwym


Zebrałam tego sporo i mam nadzieję, że coś z tego wybierzecie, bo są to ważne rzeczy. Pamiętajcie, że taka wasza lista ma być czymś co będzie was motywować do zrealizowania tego co od dawna w was siedziało, tego co chcieliście zrobić ale wam się nie udało. Zróbcie to tak żeby udało się w tym roku. Ja wam wszystkim życzę powodzenia i mam nadzieję, że będziecie też trzymać kciuki za mnie :)






środa, 3 grudnia 2014

mikołajki

Hej:)

Dziś notka trochę innego typu, bo jak wiecie mamy już 3 grudnia i zbliżają się Mikołajki. Na pewno nie wszyscy zdecydowaliście się już na jakiś prezent dla siebie, kogoś z rodziny, czy dla koleżanki z klasy. Postanowiłam, że mogę podsunąć wam jakieś pomysły!! Ja sama nie do końca wiem już co bym chciała, ale chyba wybiorę książkę lub perfumy. U mnie w domu to święto jest obchodzone skromnie i nie robimy sobie nawzajem jakichś drogich upominków, co nie oznacza, że nie cieszę się z tego co dostaję. Mimo, że jestem już trochę starsza to nadal lubię to święto. Okej, więc do rzeczy.


1. Płyta ulubionego wykonawcy. Jeśli ktoś interesuje się muzyką, ma paru swoich ulubionych artystów to myślę, że bardzo trafionym prezentem będzie właśnie płyta. Ja osobiście na pewno bym się ucieszyła, więc jak wiecie czym osoba dla której chcecie kupić prezent się interesuje to powinno łatwo pójść :)


2. Książki. No jeśli chodzi o książki to jak wiadomo nie każdy lubi czytać, więc tutaj też trzeba tę osobę znać. Ale myślę, że nawet jeśli ktoś nie czyta, a kupimy mu ciekawą książkę, która nie wygląda tak przerażająco jak niektóre ze szkolnych lektur to może się ''nawrócić'' i jednak dzięki nam troszkę to polubić. Mogę wam doradzić takie jak :

- ''Ostatnia piosenka'' Nicolas Sparks
- ''Gwiazd naszych wina'' John Green
- ''Zniszcz ten dziennik'' Keri Smith
- ''Pamiętnik'' Nicolas Sparks
- ''Zostań jeśli kochasz'' Forman Gayle
- ''Pretty Little Liars'' Sara Shepard
- ''Trzy metry nad niebem'' Federico Moccia
- ''I wciąż ją kocham'' Nicolas Sparks


3. Super sprawdzonym drobiazgiem jest lakier do paznokci. Skoro to prezent to można zaszaleć i kupić, któryś z tych droższych i mamy prezent z głowy haha słyszałam, że dobre są z rimmela i inglota, ale nie sprawdziłam ich jeszcze sama, chociaż mam w planie. Chciałabym sobie kupić jakieś w ładnych pastelowych kolorach albo oczywiście mój ukochany czerwony!!


4. Poduszka lub kocyk. Niestety teraz czekają nas te największe mrozy ugh więc świetnym pomysłem dla zmarzlaków jest jakiś ciepły misiowy kocyk, z którym będzie mógł się nie rozstawać w zimę i jakoś pozwoli mu przetrwać haha zawsze można dorzucić też podusie, na przykład jakąś w typie kocyka lub też, tak jak płytę, z ulubionym wykonawcą czy obiektem westchnień :)


5. Kosmetyki. Myślę, że kosmetyki od dawna były, są i będą często wybierane jako prezent na Mikołaja. W okresie świątecznym w sklepach pełno jest różnie popakowanych zestawów z Nivea, Playboya czy innych firm kosmetycznych. To niby pójście na łatwiznę, ale przydatne pójście na łatwiznę. Pachnących balsamów czy żeli pod prysznic w domu nigdy nie za wiele.


6. Ubrania. To już wybór tylko dla przyjaciółki, mamy, siostry czy innej bliskiej osoby, bo przy zakupie musimy znać czyjś gust. Skoro są to tylko Mikołajki to można też wybrać sobie jedną bluzkę czy sweterek i podpowiedzieć trochę rodzicom, jeśli chodzi o prezent dla siebie. W sklepach na pewno roi się od rzeczy, które mogą przypaść do gustu. Możecie pooglądać sobie na stronach różnych sieciówek i coś znajdziecie!!


7. Słodycze. To już chyba najbardziej uniwersalny i prosty prezent, ale no większość lubi słodycze także myślę, że trafiony haha możemy też po prostu dobrać coś do czegoś większego. Kupić coś co przypadnie nam do gustu i do tego dorzucić, czekoladę, cukierki czy żelki. A na święta jest dużo promocji i pojawiają się słodkości w ładnych, mikołajkowych opakowaniach :)


Oprócz tego wpadły mi do głowy jeszcze akcesoria do pokoju, biżuteria, ramki ze zdjęciami, pieniążki, case na telefon i słuchawki, ale chyba nie ma co się rozpisywać. Mam nadzieję, że moje pomysły w czymś wam pomogą i wybierzecie dla siebie i bliskich coś fajnego :) Miłego wieczoru








niedziela, 30 listopada 2014

don't lose who you are

Na wstępie chciałam was przeprosić za to, że dość długo nie dodawałam nic nowego, ale niestety szkoła i obowiązki pochłaniały mi większość czasu, a w głowie nie miałam żadnych pomysłów, a dziś akurat natchnęło mnie zwykłe pytanie na asku.. Nie wiem jak to się dzieje, ale tak jest haha chodzi mi o pytanie typu jak z płaskiego tyłka zrobić super duży. Podejrzewam, że osoba, która zadała mi to pytanie do teraz nie miała z tego swojego płaskiego tyłka żadnych kompleksów, dopiero w momencie gdy pojawiła się moda na wielkie jak szafa, stwierdziła, że sama chce takie mieć, bo przecież skoro inne mają to jak ja nie będę mieć to będę jakaś gorsza. Teraz jest moda na bycie fit i posiadanie dużej, podniesionej dupy, ewentualnie jak tej podniesionej dupy nie masz to zrób zdjęcie w lustrze wypięta, tak żeby wyglądało, że jednak masz. Musisz się odchudzać i ćwiczyć, bo taka moda, nie dla siebie. Musisz i już. Wszyscy tak robią to wszyscy. Jak była moda na wymalowane brwi od szklanki to mimo, że podobają Ci się Twoje to musiałaś je sobie upiększać węglem. Jak był sezon na swag tumblr to każdy je miał. Wyszedł film ''jestem bogiem'' każdy nagle był wielkim fanem Paktofoniki od lat, mimo, że w rzeczywistości nie znał żadnej piosenki. Za chwilę będzie kolejna moda i za chwilę znów każdy będzie za nią podążał. Tylko po co? Chyba powinniśmy wyglądać tak jak nam się podoba, słuchać tego co lubimy, lubić to co nam odpowiada i być takimi jakimi jesteśmy. To błędne ze względu na to, że w takim oblężeniu mody zanika nasza prawdziwa osobowość. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich, nie, ale niestety część jest bardziej podatna na zmiany i wpływ środowiska. Według mnie jest to trochę śmieszne, generalnie bycie jak każdy jest głupie. Wiadomo, że nie zawsze da się być oryginalnym, ale między oryginalnością, a byciem czyjąś idealną kopią jest coś jeszcze. I tym czymś pomiędzy powinniśmy być, wydaje mi się, że tym jestem ja. Chociaż nie powiem, że sama kiedyś nie byłam taka. Przecież gdybym nie wiedziała o czym mówię to bym nie mówiła. Sama kiedyś, w momencie kiedy była wielka fala hejtu na artystów pokroju Justina Biebera czy One Direction, ich słuchałam. Kiedy wszyscy słuchali jakichś metali czy rocka ja słuchałam zwykłego, komercyjnego popu. Bo tak mi się po prostu podobało i taka muzyka odpowiadała mi najbardziej, ale oficjalnie byłam jak oni. To śmieszne, ale wstydziłam się być sobą, bo była inna moda, niż taka jaką ja bym chciała. Dziś nie wyobrażam sobie zmieniać swoich poglądów dla kogoś, zmieniać się aby być jak inni. Chcę być sobą, czy mi to odpowiada czy nie, a wiadomo, że nie do końca, ale wolę być gorszą sobą niż idealną kopią kogoś innego. Wtedy byłam trochę młodsza, dziś jestem też pewniejsza siebie i swoich wyborów, może na to jakiś wpływ ma wiek, więc jeśli wy macie tego typu problem to naprawdę - nie warto. Niestety często zmieniamy się pod wpływem innych albo dla innych. Przykładem jest często zmiana szkoły. Patrząc na to jakie były niektóre moje koleżanki parę lat temu, a jakie stały się kiedy wylądowałyśmy w gimnazjum to wierzcie lub nie, ale są nie do poznania. W sobie jakiejś wielkiej różnicy nie widzę, bo przebywam sama ze sobą ciągle, więc wiadomo, ale pewnie jakbym postawiła z boku siebie z podstawówki i siebie teraz to coś by się znalazło. Mam też różne przygody ze zmianami ubioru. Nosiłam kiedyś legginsy moro.. hahaha ale nie miałam nic galaxy!! Właściwie to nie wiem czy mi się to podobało, ale nosiłam, bo inni nosili. O i tu właśnie jest ten problem, bo nie wiem po co mi to było, może dla przekonania. Dziś już wiem, że sami musimy kreować siebie, starać się być jak najbardziej podobni do swoich ideałów, dążyć do tego. Ale musimy być sobą, a nie kimś kim powinniśmy być, bo ktoś z zewnątrz tak nam każe. Nie traćmy siebie.







sobota, 22 listopada 2014

buty na zime

Hej :)
Dzisiaj postanowiłam dodać notkę z pomysłami na buty na zimę. Ja sama chyba żadnych nie kupuję i w sumie są tego plusy, bo musiałabym szukać. Zawsze buty na zimę są dla mnie problemem, bo ani nie lubię takich typowych butów zimowych, ani kozaków. W ogóle mi się nie podobają. Myślę, że część z was też ma ten problem, dlatego chcę wam dzisiaj pokazać kilka przykładów i mam nadzieję, że coś wam się spodoba!!


Świetnym pomysłem na zimę są martensy. Mnie osobiście się one podobają i myślę, że pasują do większości rzeczy. Najładniejsze według mnie są klasyczne czarne, ale inne modele też mogą się wam spodobać :)



dr Martens, ok. 400zł



Kolejne to zwykłe botki, które znalazłam przypadkowo kiedy wyświetliły mi się w reklamie na jakiejś stronie haha są ładne i niedrogie



deezee, 119zł



Dość klasycznym wyborem są timberlandy. Myślę, że mogą posłużyć na parę lat, więc spokojnie można się na nie zdecydować mimo wysokiej ceny :) Moim zdaniem najładniejsze są czarne i białe


eastend, 449zł



Ostatnio modne i często wybierane stały się sztyblety. Mnie się bardzo podobają i sama mam w planie kupić sobie jakieś, ale co z tego wyjdzie to zobaczymy hahahah niestety taki typ butów niekoniecznie pasuje do wszystkiego, więc zależy jaki macie styl ubierania no, ale niżej pokażę wam kilka propozycji i może coś wam podpasuje



h&m, 129zł



h&m, 139zł



deezee, 139zł



Generalnie jak ktoś nie lubi typowych zimowych butów i woli sportowe, które właśnie pasują do większości ubrań to bardzo dobrze sprawdzają się air force. Według mnie są bardzo ładne mimo, że w krótkim czasie stały się takie popularne i są w miarę nawet na śnieg




nike, ok. 350zł



No i buty, których ja osobiście bym nie kupiła, ale zdarza się, że spodobają mi się u kogoś - emu. Oryginalne są niestety bardzo drogie, ale jak chcemy mieć buty, które posłużą nam dłużej niż miesiąc i nie stanie się z nimi to co z typowymi podróbami emu, w których brakuje z lekka usztywnienia to niestety trzeba się poświęcić haha 




butsklep.pl, 849zł



Mam nadzieję, że po tej notce dostaniecie czegoś w stylu oświecenia i wybierzecie coś dla siebie haha :) A te droższe buty mogą być również pomysłem na prezent świąteczny albo możecie ewentualnie spróbować silnej woli i na nie uzbierać. 



Miłego wieczoru!! 




środa, 19 listopada 2014

motivation



Dziś notka skierowana, z mojej strony, głównie do dziewczyn, ale oczywiście chłopcy też mogą z tego skorzystać. W poprzedniej pisałam o kompleksach, o tym, że czasami faktycznie są one prawdziwe, a nie bezpodstawne i nakłaniałam was do nie pozostawania w miejscu kiedy chcesz ale nie możesz, bo możesz:) Możesz się zmienić i ja chciałabym Ci teraz w tym trochę pomóc. Przedstawię wam parę ważnych zasad o których trzeba pamiętać w dążeniu do celu. Pierwszą jest NIE mówienie słów ''zaczynam od jutra'', bo takie od jutra może Ci się ciągnąć przez dwa miesiące. Codziennie możesz jeść czekoladę i mówić, że od jutra już jej nie jesz. Zamień jutro na teraz. Powiedz sobie, że zaczynasz od dziś. Drugą baaardzo ważną rzeczą jest silna wola. To już trochę trudniejsze, bo trudno z dnia na dzień przestawić się na coś innego. Dlatego bardzo możliwe jest to, że trochę zgrzeszysz i parę razy zdarzy Ci się odstępstwo od diety, ale w takim momencie nie kończ jej, nie załamuj się, po prostu powiedz trudno i rób dalej to co robiłaś. Podejmując się diety czy ćwiczeń musisz powiedzieć sobie, że robisz to, a nie próbujesz, bo to również różnica. Decydujesz się to robisz, a nie odpuszczasz przy pierwszej trudności. Ważne jest samozaparcie i motywacja. I właśnie tę motywację chcę wam dziś dać!! Ja sama przyznaje się do tego, że się sobie nie podobam i szczerze nie wyobrażam sobie możliwości, że całe życie tak będzie i ciągle będę miała takie zdanie o sobie. Przecież każdy chce się sobie podobać, no ale nie każdy niestety ma takie szczęście i ma to od razu. Ja tak zazdroszczę osobom, które mogą jeść i nie tyją albo z natury mają ładne ciało mimo, że nic w tym kierunku nie robią. Nienawidzę was szczęściarze:) HAHAHHA chociaż tutaj pojawia się taka fajna kwestia tego, że oni już tak mają, urodzili się tacy i są tacy, zawsze tacy byli. A pomyśl sobie jaką zazdrość wzbudzisz w koleżance, która wyzywała Cię od grubasek kiedy przejdziesz koło niej pewna siebie z super figurą, którą uzyskałaś dzięki swojej ciężkiej pracy. Oczywiście nie nakłaniam do robienia tego dla kogoś, ale sami wiecie, że czasami uczucie kiedy ktoś nam zazdrości może być miłe :) Ale najważniejsze jest zrobienie tego dla samego siebie!! Pokazać sobie, że można. I to w tym momencie przeważa wszystkich i wszystko. Kiedy chcesz się zmienić dla chłopaka, koleżanki, mamy, kogokolwiek – nie. Zrób to dla siebie i swojego własnego samopoczucia.

Okej, nie ma co za dużo gadać, trzeba działać!!

W drugiej części notki postaram się was zmotywować paroma zdjęciami ładnych sylwetek. Możecie sobie te zdjęcia wydrukować i powiesić na ścianie, możecie ustawić na tapetę, a możecie po prostu tu, do tej notki wracać i za każdym razem kiedy będziecie chciały odpuścić myśleć sobie, że jak nie odpuścicie też możecie tak wyglądać i w końcu zacząć podobać się sobie.


Jeśli zdecydujecie się na dietę czy ćwiczenia to zachęcam do podzielenia się swoimi wrażeniami w komentarzach i życzę wam powodzenia :* 












wtorek, 18 listopada 2014

who says you're not perfect?



Na początek chciałabym powiedzieć, że nie wiem czy ja, jako osoba max zakompleksiona, powinnam i czy w ogóle mogę wypowiadać się na ten temat ale chcę spróbować. Może do samej siebie przemówię.. hahahhaha generalnie temat trudny i niewygodny, bo kto lubi mówić o tym czego nie cierpi? Tutaj, przed czy po przeczytaniu tej notki, powinniście wrócić do mojego pierwszego postu kiedy mówiłam o tym, że wiele właśnie z naszych kompleksów tworzymy sobie sami, trochę na siłę. Ta sprawa dotyczy chyba głównie dziewczyn, bo jesteśmy z natury trochę zawistne i wyolbrzymiamy pewne sprawy, ale oczywiście towarzyszy również chłopcom. Ja nie raz miałam tak, że nawet kiedy lubię swoje włosy to patrzę na moją koleżankę i myślę ''boże jakie ona ma świetne włosy, dlaczego ja nie mogę mieć takich?'' i w tym momencie to, że je przecież lubię schodzi na dalszy plan, bo nie mam takich jak ona. I to się pojawia dość często. Taka presja by być kimś jak ktoś inny, żeby zmienić siebie, bo ona wygląda lepiej. Niestety, pewnych rzeczy nie zmienimy i nie mówię, że od razu mamy to lubić. Niee, to nie jest taka prosta sprawa. Ale dlaczego mamy siebie przynajmniej nie akceptować? Co masz zrobić w sytuacji kiedy z Twojego własnego punktu widzenia ładniejsze są pociągłe twarze, a sama masz pucułowatą? Utniesz sobie twarz i przykleisz nową? Tak raczej, stety czy niestety, się nie da. I zakładam, że teraz będziesz mówić jak strasznie brzydka jesteś, bo nie masz takiej twarzy, ale czy przez chwile pomyślisz, że z taką też możesz wyglądać dobrze? Najładniejsze według Ciebie są niebieskie oczy, a sama masz piwne. Co masz zrobić? Przemalować je sobie? Kląć na nie czy stwierdzić ''trudno, taka się urodziłam''? Jak dla mnie powinniśmy wybierać tę drugą opcję. Wielką wadą ludzką jeśli chodzi o kompleksy jest to, że kiedy widzimy, że mamy jedną wadliwą rzecz to już jesteśmy dla siebie brzydcy. Okej, masz garbaty nos. Ale masz śliczne, duże oczy, masz pełne usta, których zazdroszczą Ci koleżanki. Czemu nie docenisz tego co masz tylko narzekasz na ten nieszczęsny nos? Jeju, pewnych rzeczy nie możemy w sobie zmienić, ale nie oznacza to, że do końca życia mamy się nad sobą użalać. Inna sprawa jeśli chodzi o to, że naprawdę wiemy i widzimy, że mamy o pare, czy parenaście kilo za dużo. Nasze kompleksy opierają się na nienawiści do swojego ciała i wstydzimy się wyjść w krótkich spodenkach czy iść na basen. Najgorszym wyjściem z takiej sytuacji jest płacz, przeklinanie i przede wszystkim - nie robienie nic w kierunku zmiany. Kiedy chciałabyś schudnąć schudnij, pozbędziesz się kompleksu oponki na brzuchu, zbyt grubych rąk, zbyt masywnych nóg, tego już nie będzie. Tylko najważniejsze jest tutaj to żeby postanowić sobie chęć zmiany i dążenie do celu. Pomyśl sobie, że od razu poczujesz się lepiej i pokażesz sobie, i innym, że można. Zamień kompleksy na chęć zmiany siebie. W końcu kiedy usiądziesz i będziesz się nad sobą użalać to magicznie się nagle nie zmienisz. Wystarczy chcieć i dasz radę.