Dla niektórych stety, dla niektórych nie. Wiem, że są osoby, które cieszą się na szkołę, ja niekoniecznie. Jak pewnie wiecie idę do nowej szkoły, więc aktualnie jestem przerażona perspektywą bycia nową w nowym miejscu, nieogarnianiem totalnie niczego i nie znając nauczycieli i większości uczniów. Jestem z tych osób, które przez wakacje nie dopuszczają do siebie myśli o tym, że niedługo się skończą i nawet na dwa dni przed myślą, że to jeszcze przecież kupa czasu. Może to i lepiej, bo potrafię z wolnego korzystać w pełni, ale nie do końca fajnie jest w momencie kiedy muszę zacząć się z tą myślą godzić.. Przez ostatnie parę dni jednak, nie do końca chcąc, zaczęłam się bardziej nastawiać do tego co przede mną. Przypomniałam sobie jak, jak by się mogło wydawać niedawno, bo te trzy lata zleciały z ogromną siłą, szłam do gimnazjum. Szczerze byłam równie przerażona, a nawet chyba bardziej, bo zdarzało mi się nawet płakać. Byłam ogromnie przywiązana do klasy z podstawówki, zresztą wiadomo to najdłuższa szkoła, więc czy się chce czy nie, ma się z tymi ludźmi multum wspólnych przeżyć. Tak bardzo nie chciałam iść do gimnazjum, moje nastawienie było okropne i nie miałam najmniejszej ochoty się w żaden sposób zbliżać do nowych koleżanek czy kolegów. Potem nawet nie wiem kiedy i jak, skończyło się tak, że rozmawiałam ze wszystkimi, z każdym miałam jakiś tam kontakt i generalnie nic okropnego się mi nie przydarzyło. Po co o tym wspominam? Dostaję ostatnio dużo pytań od równie przerażonych osób, jak się nastawić pozytywnie, jak zrobić dobre wrażenie, co jeśli nikt mnie nie polubi, co jeśli to, tamto. Może wam trochę ulży jak zobaczycie z jakim nastawieniem poszłam do gimnazjum, a jak z niego wyszłam, przez ostatnie dni płacząc, że nie chcę rozstawać się z tym miejscem.
Dobra, dość narzekania. W końcu nie spotyka nas nic nowego, a tym bardziej złego. Wszystko co dobre szybko się kończy, ale skoro był to dobry czas to należy go docenić :) Podsumowując w małym skrócie ja jestem ze swoich wakacji bardzo zadowolona. Zresztą kto śledzi mnie na bieżąco wie co robiłam, gdzie byłam i z kim, więc wie również, że mam dużo powodów do radości. Myślę, że lato 2015 będę wspominać jeszcze długo i to w samych superlatywach. Nie mam czego żałować, nie przesiedziałam wolnego czasu na tyłku w domu i nie marnowałam z własnej woli tych wakacji, także czego chcieć więcej? Dziś przychodzi tylko pogodzić się z upływającym czasem i przygotować do szkoły. Jestem pewna, że nie będzie tak źle!
A wy jak oceniacie tegoroczne wakacje? Jesteście zadowoleni czy jednak robiąc małe podsumowanie znajdujecie swoje błędy?



























