poniedziałek, 13 lipca 2015

13.07.2015

Dawno nie było postów tematycznych, a do tego długo już się przymierzałam.
Jakoś pod koniec roku szkolnego wybraliśmy się do schroniska w ramach lekcji etyki. Na początku miałam problem nawet z decyzją czy na pewno tam iść, ponieważ takie miejsca źle mi się kojarzą i na ogół płaczę podczas pobytu tam. Nie da się ukryć, że jestem bardzo wrażliwą osobą, więc nie jest to raczej dziwne, że wzrusza mnie los tych wszystkich zwierząt, które tam trafiły. Ludziom posiadającym mniej empatii albo po prostu mniej uświadomionym schronisko może wydawać się po prostu miejscem gdzie przebywają zwierzęta. Gdzie można je odwiedzić, któreś przygarnąć. Tak naprawdę to bardzo smutne miejsce. Należy pamiętać o tym, że każde z nich ma swoją historię i często okropny powód swojego pobytu tam. Miałam takiego pecha, że byłam przy przyjęciu pieska, który został porzucony w lesie. Typowe prawda? Wiem, że takich przypadków jest multum i może ta historia nie zabolałaby mnie aż tak gdyby nie to, że przy suczce zostały znalezione jej maleństwa. Małe bezbronne szczeniaczki porzucone w lesie, w czarnym worku. Nie wiem co za potwór im to wyrządził. Wiem tyle, że jest potworem bez serca.




Będąc tego dnia w schronisku zagadywałam panią, która tym wszystkim kieruje. Dowiedziałam się sporo rzeczy, sporo mnie też zaskoczyło. Widać było po niej, że naprawdę kocha to co robi i jej praca sprawia jej dużo przyjemności. Nie wiem ile jest tam obecnie zwierząt. Powiem, że dużo, bo nie chcę kłamać. Każdy mniej więcej jest zorientowany ile może ich tam być. Co ważne - mimo że jest ich tam taka ilość, każde z nich jest traktowane dobrze, żadne nie jest pominięte, każde ma swoją kartę szczepień, kartę schroniskową, imię, wszystkie potrzebne informacje. Dla pracowników to nie są zwykłe zwierzęta, którym wystarczy sypnąć karmę. Wkładają w pracę z nimi ogrom serca i starają się żeby miały jak najlepiej.
Co ja chciałam wam powiedzieć, przekazać tym postem? Chciałam wam powiedzieć, że mimo, że może wam się wydawać, że co wy możecie jako zwykła szara jednostka, mylicie się. Pomyśl ile zebrałoby się jedzenia dla głodnych bezbronnych zwierząt gdyby każdy zainteresowany przyniósł torebkę karmy. To nie jest ogromny wydatek, a dużo może zdziałać. Broń Boże nie chcę was pouczać, ani zgrywać wielkiej bohaterki, nic z tych rzeczy. Chcę się tylko podzielić czymś co zaszczepiło we mnie to miejsce. W każdym schronisku istnieje coś takiego jak wolontariat. Do obowiązku takiej osoby należy wyprowadzanie zwierząt, zabawa z nimi, sprzątanie klatek. Dla nas niewiele, a dla nich bardzo dużo. Żeby zostać wolontariuszem wystarczą chęci i zgoda rodziców. Ja nie zdecydowałam się na to, ponieważ to duży obowiązek i w rozmowie z panią kierowniczką dowiedziałam się, że trzeba przychodzić regularnie i tak dalej, a ja nie mogę się tego podjąć, bo wiem, że nie zawsze będę mogła być. Jednak postanowiłam sobie, że regularnie będę odwiedzać schronisko z torebką karmy, czy kocem. Chciałabym sprawić radość tym zwierzętom, bo, co jasne, nie mamy możliwości adopcji wszystkich, ale tyle ile tu wymieniłam jesteśmy w stanie zrobić.

W odwiedzonym przeze mnie schronisku znajdują się też kotki, ale niestety nie udało mi się zrobić im zdjęć, które nadawałyby się do postu. To miejsce często kojarzy się tylko z pieskami, ale nie zapominajcie też o tych małych leniuchach :)






11 komentarzy:

  1. Zuzia, na aska wrzuciłam Ci link z prośba o polubienie zdjęcia konkursowego, mogę liczyć na Twoją pomoc? Lot balonem, w moim ukochanym mieście z najlepszym facetem na świecie, to spełnienie marzeń, no chyba że mnie zdenerwuje, wtedy go wypchnę.. ;/ buziaki! a teraz zabieram się za czytanie notki! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. wybierz sie do rzeźni i pomyśl o tych bezbronnych zwierzętach jedząc swojego cheeseburgera :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie lubię cheeseburgerów, ale dzięki za radę :)

      Usuń
  3. Popłakałam się przy Twojej notce, naprawdę nie mogę znaleźć słów. Dobrze, że poruszasz ten temat, może akurat znajdzie się ktoś kto weźmie Twoje słowa do serca i zacznie pomagać zwierzakom.
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem wolontariuszką w schronisku i powiem Ci że z chęcią przychodzę na wyprowadzanie psów i nie wyobrażam sobie swojego tygodnia bez przynajmniej jednego dnia w schronisku :) Te zwierzęta są oddane i cudowne :) Polecam naprawde zostanie wolontariuszem :) Tobie również, nawet jeśli nie mogłabyś być regularnie to zawsze warto.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale to prawda, dlaczego nie poruszyłaś tematu rzeźni? Jestem zawiedziona

    OdpowiedzUsuń
  6. Super notka zuzia!!

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo mądra notka, nie przejmuj sie debilami:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Boziu, świetne!! Miałam łzy w oczach��

    OdpowiedzUsuń